Jesteś tutaj

Czytnik ebooków - eClicto - pierwsze wrażenia

Karty podstawowe

GeeCON 2012

Tym razem dość mocno zboczę z tematu Javowego, bowiem wpis ten dotyczył będzie sprzętu, którego posiadaczem właśnie się stałem. Otóż dotarł dziś do mnie zamówiony sześć dni temu czytnik ebooków eClicto. Dla niewtajemniczonych jest to polski czytnik ebooków w formacie EPUB. Czytnik zamówiłem nie bez pewnych obaw, gdyż z komentarzy znalezionych w sieci wynikało, że technologicznie jest on daleko w tyle za konkurencją (dodajmy, że konkurencją nader małą - na świecie jest zaledwie kilka, w porywach do kilkunastu modeli czytników, z czego większość niedostępnych w naszym kraju). Zwyciężył jednak mój lokalny patriotyzm: za czytnikiem stoi firma z Kielc - Kolporter, a jako, że i ja jestem "scyzorykiem" to pomyślałem, że uda mi się przy tej okazji upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: będę miał czytnik i przy okazji pomogę "ziomkom" zrealizować jeden z ambitniejszych projektów polskiej sceny wydawniczej.

Czytnik dotarł ładnie zapakowany i tym stanie pozostał przez ok. 7 sekund, ponieważ rzuciłem się na niego i ogołociłem z onego opakowania w okamgnieniu. Pierwsze wrażenie: ale maleństwo! :-) Jak się potem okazało małe gabaryty, przynajmniej mi, nie przeszkadzają w czytaniu formatu EPUB (gorzej z PDF, ale o tym za chwilę). Wykonanie wygląda na dość solidne, w dotyku jest przyjemny, guziki chodzą dość ciężko, raczej nie ma możliwości, aby się w plecaku przypadkowo aktywowały.

Pierwsze włączenie

Start zajmuje paręnaście sekund. Po tym czasie ładuje się menu główne, po którym nawiguje się strzałkami. Czytnik nie ma ekranu dotykowego, więc wszelka nawigacja odbywa się przy pomocy guzików (jak w starej ruskiej grze w wilka łapiącego jajka). Standardowo na czytnik wgranych jest 100 ebooków. Brzmi fajnie, ale są to w większości lektury szkolne - więc jak ktoś jechał na brykach w liceum, czy podstawówce ma szansę naprawić ten błąd z eClicto (ja mogę np. zrobić drugie podejście do "Cierpień młodego Wertera" - może tym razem dojdę choć do 10 strony... albo nie. Nie będę próbował...). Znalazła się jednak również taka perełka, jak "Dobre miejsce do umierania" Wojciecha Jagielskiego. To co mnie najbardziej zafascynowało to sam ekran i technologia elektronicznego tuszu (e-ink). Obraz nie świeci tak jak ma to miejsce w przypadku wyświetlaczy LCD - jest "pasywny", po prostu jak papier. Nie męczy oczu, czcionki są bardzo czytelne. Problematyczne jest jedynie odświeżanie ekranu (jest zauważalnie wolne), ale wynika to z samej technologii e-ink - nie jest wadą czytnika.

Oprócz książek czytnik zawiera odtwarzać MP3, umożliwiający odsłuchiwanie audio-booków. Nie mam żadnego więc nie próbowałem.

Wgrywanie książek

Książki wgrywa się do czytnika przez kabel USB (czytnik nie ma WiFi). Służy do tego specjalna aplikacja, która jednocześnie umożliwia korzystanie z księgarni eClicto (jak na razie jest to dość słaby punkt projektu - oferta księgarni jest baaaardzo skromna - miejmy nadzieję, że więcej wydawnictw zdecyduje się na sprzedaż książek w formacie EPUB). Proces zakupu książki przetestowałem - działa w czasie nawet krótszym niż 10 minut wzmiankowanym na stronie. Książka pojawia się najpierw w aplikacji, a potem można ją przegrać na czytnik.

Książki można wgrywać również bez udziału aplikacji - wystarczy przegrać je do odpowiedniego katalogu (czytnik zgłasza się po prostu jak dysk w systemie operacyjnym).

Mankamenty

Czytnik doskonale sprawdza się w swoim głównym zadaniu, czyli czytaniu e-booków. Mimo to ma kilka wad, które wynikają z niedopracowanego jeszcze firmware'u. I tak:

  • Skalowanie czcionek co 20% w zakresie od 60% do 160%. Taka granulacja jest zbyt mała. Mam nadzieję, że niebawem będzie możliwość skalowania co 10%.
  • Niestabilność przy wykonywaniu więcej czynności na raz. (czytnik zawiesił się podczas słuchania MP3 i jednoczesnym "bawieniu się" innymi opcjami - będę jeszcze badał ten problem i w razie czego zgłoszę buga,
  • Czytnik zawiesił się raz podczas odłączania od USB (stało się tak tylko raz na pięć czy sześć podłączeń, ale jednak).
  • Menu dostępne jest tylko w pionowym układzie, nawet jeśli książka czytana jest poziomo to menu wyświetla się pionowo. Nie jest to wielka wada, bo podczas użytkowania, czyli czytania do menu się nie zagląda, ale jest to taka niedoróbka.
  • Kłopoty z czytaniem formatu PDF.

Czytanie PDF

Czytając o czytnikach ebooków wiele mówi się o słabym wsparciu dla formatu PDF. Niestety jest to prawda. eClicto, owszem, portafi wyświetlić PDFy, ale niestety format A4 jest zbyt duży aby strona zmieściła się w całości na ekranie. Format PDF różni się między innymi tym od EPUB, że nie odsługuje pływającego tekstu, który potrafiłby się dostosować do rozmiarów czytnika i odpowiednio pozawijał linijki. W PDF rozmiar strony jest stały, a na dodatek większość ebooków w tym formacie złożonych jest w formacie książkowym z większym prawym marginesem na lewych stronach i większym lewym marginesem na prawych stronach (na zszycie). To sprawia, że jeśli już dostosujemy w miarę do czytania lewe strony to prawe się nie mieszczą i odwrotnie... Summa summarum wniosek jest taki, że eClicto do czytania ebooków w formacie PDF się nie nadaje - nie zapewnia należytego komfortu.

Na szczęście niektóre wydawnictwa komputerowe, które bardzo cenię, np. Manning już zaczęły proces konwersji swoich książek do formatu EPUB - jest więc szansa, że będzie można czytać więcej książek informatycznych na eClicto.

Podsumowanie

Uważam debiut eClicto za całkiem udany. Nie jest to propozycja dla użytkowników super wymagających, którzy pragną rozwiązania dopracowanego w każdym szczególe. Jak na razie eClicto przypomina mi Windowsa bez Service Packa (mimo iż działa na Linuxie 2.6.18). Jedno natomiast jest pewne - czytnik spełnia bardzo dobrze swoją podstawową funkcję, czyli czytanie książek w formacie EPUB. Jestem z tego urządzenia na tyle zadowolony, że wybaczam eClicto wszystkie drobne potknięcia, które mnie spotkały (obejrzenie jednej z najnudniejszych konferencji prasowych w życiu, wystawienie niepoprawnej faktury - mam nadzieję, że zostanie mi przysłana nowa jeszcze w tym roku, brak skoordynowanych działań promocyjnych, filmików prezentujących czytnik, dołączenie strasznie badziewnych słuchawek, które nawet kolorystycznie do czytnika nie pasują - nawet moje uczucia estetyczne ucierpiały jak je zobaczyły, choć nie jestem wielkim estetą).

Życzę Kolporterowi powodzenia w tym ambitnym projekcie i mam nadzieję, że coraz więcej wydawnictw w Polsce zdecyduje się na współpracę z eClicto - bo co do tego, że e-ink jest przyszłością nie mam najmniejszych wątpliwości.

Przydała by się jeszcze publiczna Bugzilla (albo system w stylu GetSatisfaction czy UserVoice) projektu eClicto - mam kilka rzeczy do zgłoszenia, a wydaje mi się, że nic tak mobilizująco nie działa na firmę jak presja publicznych komentarzy i uwag.

etykiety: