Za co mi płacą?

Czy chociaż raz zadałeś sobie takie pytanie? Czy pomyślałeś ile dzięki twojej pracy zarobiła twoja firma? Jaki wymierny zysk wnosisz do biznesu, który napędza twoją firmę? Czy w ogóle wiesz co jest istotne z punktu widzenia biznesowego dla twojej firmy? A może jesteś tylko zbędnym kosztem, który domaga się podwyżki, nie dając nic w zamian. To, że po prostu jesteś, jest nie wystarczające, nie oszukuj się!

Mocne słowa, jeśli zastanowisz się chodź przez chwilę, odpowiedzi nie są proste. Możesz zapytać swój dział kadr ile kosztujesz, albo lepiej dział finansowy. Nie tylko twoja pensja się liczy, to koszty twojego miejsca pracy, szkoleń, delegacji, etc. Ile wyjdzie w ciągu roku? Druga twoja pensja? A ile w tym czasie firma zarobiła na tobie? To jest główny cel firmy, przynosić zyski, więc czy jesteś zyskiem, czy stratą? Jeśli stratą, to jak uzasadnisz swoje żądanie podwyżki? Bo mi się należy? Bo inflacja wzrosła? Bo banany są droższe? Jeśli nie przynosisz zysku, nie masz co liczyć na podwyżkę, bo niby z czego?

Dobra, dość tych wynaturzeń, wpis ma dotyczyć ostatniej ankiety Jakie konferencje preferujesz?, gdzie 52% z Was odpowiedziało, że jest za ciekawymi konferencjami. Jednak trudno zdefiniować co jest ciekawe, jest to kwestia gustu, osobistych preferencji, czysto subiektywna ocena. Dla kogoś interesujący jest Spring, dla innego TDD. Wszystkim nie dogodzisz ;-)

Zaskoczyła mnie druga pozycja, darmowe, czy jesteśmy tak biedni? Czy wydanie 120 zł na dwudniową konferencję vide COOLuary jest zbyt dużym wydatkiem? Nikt nie oddał głosu na płatne, bo w sumie racja, to że płatne nie gwarantuje, że będzie to ciekawa konferencja.

Miło, że doceniacie polskojęzyczne konferencje, że sławy nie robią na Was wrażenia, zawsze trzeba mieć dystans i własną ocenę każdego prelegenta i wystąpienia. Dla mnie równie ważne są imprezy integracyjne, bo to w ich trakcie można dowiedzieć się najwięcej i zawiązać znajomości na przyszłość. Swobodna dyskusja, bez presji czasowej to jest to.

I nie mogę się powstrzymać, aby w tym kontekście darmowe i imprezy integracyjnej nie zaprosić Was na JAVArsovię, gdzie są obie opcje. Chodź z drugiej strony już mamy ponad 400 zgłoszeń, więc może braknąć miejsc!

Dobrze, o co spytać Was tym razem? Chyba wrócę do początku tego wpisu i zapytam Was Czy zarabiasz odpowiednio?

Pozdrawiam
--
Łukasz
http://www.lenart.org.pl
http://dailylog.lenart.org.pl

Comments

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz preferowany sposób wyświetlania komentarzy i klinij na "Zapisz ustawienia", aby aktywować zmiany.

http://dilbert.com/strips/com

http://dilbert.com/strips/comic/2009-05-17/

PL

Tak, ale...

Zgadzam sie z intencja Twojego posta, tzn. z tym ze czesto miewamy zbyt wysokie mniemanie o swojej pracy.

Natomiast nie zgadzam sie z teza, ze przy ustalaniu swoich oczekiwan finansowych nalezy brac pod uwage to, ile pieniedzy 'generujemy' dla pracodawcy - przede wszystkim dlatego, ze oprocz nas samych jest jeszcze mnostwo innych elementow, ktore na to wplywaja. Ot, chocby skutecznosc dzialu sprzedazy w pozyskiwaniu klientow, koniunktura na rynku, poziom entropii w poczynaniach managementu :) itp.

Podany przez Ciebie przyklad bananow i inflacji bardzo ladnie to pokazuje - jesli ceny w kraju wzrosly o 5% to w uproszczeniu mozna przyjac, ze przychod firmy rowniez powinien o tyle pojsc do gory. Tak samo, jak i Twoje zarobki (w koncu kazdy z nas jest tez taka mala 'firma', czy to na etacie, czy prowadzac wlasna dzialalnosc gospodarcza).
Jesli stalo sie inaczej, to byc moze Twoj hipotetyczny pracodawca nie radzi sobie na rynku, tak jak powinien - i wtedy moze warto rozejrzec sie za innym.

Sadze, ze planujac wystapienie o podwyzke nalezy przede wszystkim rozejrzec sie po calym rynku pracy danej branzy, lokalizacji i w oparciu o to okreslac swoje oczekiwania. Rynek juz je zweryfikuje :)

Łukasz Lenart's picture

Ile w tym czasie napisałeś

Ile w tym czasie napisałeś dobrego kodu, takiego, którego nikt nie będzie musiał poprawiać przez długi, długi czas? A ile śmieci, których wolałbyś nigdy nie widzieć i nie przyznawać się do nich? Czy to nie jest strata? Nie wygenerowałeś swoim brzydkim kodem kosztów dla firmy? Ktoś to będzie musiał poprawić, wcześniej ktoś to wykryje, a jeszcze wcześniej klient straci na tym masę pieniędzy, bo jakaś funkcja nie będzie działać. Zaczynając pisać dowolny kod, zaczynasz generować koszt - Technical Debt. Zobacz tutaj

Pozdrawiam
--
Łukasz

Czy to odpowiedz na moj

Czy to odpowiedz na moj komentarz u gory? Bo mam wrazenie, ze rozmawiamy o zupelnie roznych tematach!

Rozstrzygniecie, czy niskiej jakosci kod jest strata dla firmy nie jest wcale takie proste. Znam przypadki firm zatrudniajacych poczatkujacych programistow za grosze i liczacych sie z faktem, ze wynik ich pracy bedzie niskiej jakosci. Ocene, czy takie podejscie generuje straty czy zysk pozostawmy wlascicielom owych firm - jesli beda chceli wyzszej jakosci, to zatrudnia specjaliste.

Ale skoro wspomniales o technical debt - to jest to zjawisko zupelnie naturalne w nietrywialnych projektach programistycznych. To wszystko kwestia risk assessmentu - czy oplaca nam sie zaciagnac dlug kosztem przyszlych projektow? Jesli programista, architekt i wlasciciel aplikacji maja swiadomosc i akceptuja fakt, ze podjecie okreslonej technicznej decyzji rozwiaze doraznie problem ale moze na dluzsza mete miec niepozadane konsekwencje, to nie ma w tym nic zlego. Grunt, zeby byl przeplyw informacji w zespole i zeby ludzie wychwycili ten moment, w ktorym owy dlug zaciagaja. Tutaj doswiadczenie kadry okazuje sie bezcenne!

a zawody wspomagajace developerow?

ja osobiscie oddaje firmie to co jest najcenniejsze w zyciu czyli swoj czas. staram sie unikac delegacji(narazie mi sie udaje) i szkolen (wedlug mnie nie sa warte swojej ceny i nie chce za nie placic gdyby firma przestala mi sie podobac). wydaje mi sie, ze akurat ja jako developer przynosze zyski firmie, w porownaniu z wszystkimi zawodami ktore sa wokol mnie. napewno firma by sobie poradzila bez calej reszty (pm'ow, architektow, testerow, adminow, dba, etc.), ale bez developerow to wszystkie aplikacje byly by pisane w UMLu.

Czy aplikacje, ktore piszemy/utrzymujemy pomagaja firmie przynosic zyski? to trudne pytanie, bez nich firma musiala by przechowywac informacje albo w papierowej formie albo w excelu. utrudnilo by to analizy i decyzje biznesowe. wszystko to musialo by byc wykonywane recznie i zajmowalo by duzo wiecej czasu. kazde przedstawicielstwo bylo by nie zalezne. Jak by np. chcieli wiedziec ile dzisiaj sprzedano to musieli by dzwonic do kazdego, czekac az zostanie to policzone i zsumowac ta liczbe. w teorii wszystkie nasze systemy mogli by zastapic jakims jednym mega systemem(lotus?), ale to utrudnilo by im prace. pozatym SQL to mial byc jezyk dla ludzi nie technicznych.

czy jednak firmie potrzebna jest armia zawodow wspomagajacych developerow? z tych wszystkich zawodow najwiekszy szacunek mam dla testerow, gdyz oni cos rzeczywiscie robia. reszta z tych zawodow wydaje sie byc zbyteczna.

pm'a i architekta moglby zastapic team leader.

znam adminow ktorzy nie umieja skonfigurowac serwera aplikacji(moze sa tez tacy co umieja, tego nie wiem).

osobiscie sam poprawialem klopoty z wydajnoscia selektow, wiec zawodu dba tez nie bardzo rozumiem(wedlug mnie to oni powinni optymalizowac zapytania, a takich dba jeszcze nie spotkalem na swojej drodze).

Wedlug mnie jestesmy najbardziej potrzebnym zawodem, ale ironicznie najmniej docenianym i gdyby doszlo do zwolnien to nas by sie pozbyli najchetniej, a pozostalych developerow obciazyli ciezsza robota.

Łukasz Lenart's picture

Też tak myślałem swego czasu,

Też tak myślałem swego czasu, odszedłem z firmy (bo czułem się właśnie niedoceniany) i byłem pewny, że wszystko się zawali. Minęły dwa lata i wszystko stoi ;-) I jest tak dość często, nie jesteśmy pępkiem świata i trochę pokory nam nie zaszkodzi.

Pozdrawiam
--
Łukasz

wiem za co mi placa

a czemu mialo by sie cos zawalic? jesli nie pisze sie kodu tak jak ucza na SCJP to kazdy ten kod jest w stanie utrzymac, a nawet kod wziety z SCJP sie da(przy uzyciu debuggera).

mowie tylko, ze developerzy jako jedyni z tej calej grupy przynosza zysk firmie. cala reszta powinna sie zastanowic "za co mi placa?", a my nie musimy.

Łukasz Lenart's picture

Nie mam wpływu na innych, nie

Nie mam wpływu na innych, nie ja ich rozliczam, więc szkoda marnować na to czas. Jedyne co mogę to pracować najlepiej jak umiem, pisać najlepszy kod jaki mogę i ciągle się rozwijać. Być najlepszą inwestycją mojej firmy. Nie chodzi o to, że będę niezastąpiony, każdy jest. Każdego można wymienić, do dyrektora włącznie. Ja chcę być postrzegany jak inwestycja, jeśli ktoś ją skreśli, straci na tym kasę.

Pozdrawiam
--
Łukasz

Ostro z ta "cala reszta"

bo gdyby nie kolega od projektow to nie mialbys co pisac (no chyba, ze sam sobie szukasz).
Dobry project lead trzyma w ryzach swoje dzieci aby nie pisaly super funkcjonalnosci nikomu nie potrzebnej.

Nawiazujac do postu kolegi o nadmiarowosci innych osob (admin co nie co to serwer aplikacji, dba co nie zna bazy) to ja mam podobnie :) Niestety to side effect kierownictwa firmy technicznej co o technice nie wie nic. Taki admin/dba wali kilka technicznych skrotow, a szefu udaje, ze wie o co chodzi :)

pozdrawiam