U mnie wreszcie rozpoczął się weekend po ciężkim tygodniu poprawiania ostatnich niedociągnięć u mojego klienta. Na całe szczęście dzisiaj rano okazało się, iż góra przesunęła wiosenny release wszystkich systemów o jeden tydzień. Ciekawe czy spóźnialscy się wyrobią. W sumie chyba ze 140 osób tylko po stronie IT przygotowywało kilka różnej wielkości aplikacji połączonych ze sobą w różny sposób.
No, ale do rzeczy. Rzuciłem okiem na JDNa, i zebrało mi się na refleksję. Rozmaite artykuły trąbią: "Tu prezentacja BEA Liquid VM, gdzie indziej GWT albo Flex i inne cuda. Konferencja, na której pełny zachwyt różnymi rozwiązaniami." Cały hype, ale nie wynaleziony w Polsce.
Już od dłuższego czasu pojawia się ta myśl w mojej głowie, że nie znam do dzisiaj projektu, popularnej technologii, które zostały wynalezione w Polsce. Czesi np. to stworzyli NetBeansa, IntelliJ. Niemcy SAP, AndroMDA, JGoodies, Common-Controls. UK Springa. Japończycy Ruby, Skandynawowie LINUXa. A my ciągle próbujemy zrozumieć nowe wynalazki pojawiające się na świecie, uczymy się ich, stosujemy w projektach, prezentujemy na prezentacjach, zachwycamy się, próbujemy zastosować w projektach, ale nic nie wymyślamy pod marką Polska.
Mamy laboratoria IBMa, Siemensa, Motorolę i pewnie cała masę innych nazw, robimy dla nich cuda, ale nic pod marką Teraz Polska. Wygrywamy olimpiady informatyczne. Mamy najlepszych hakerów. Gdzie znikamy?
Ciekawi mnie kto jeszcze się nad tym zastanawia? Dlaczego mamy taką sytuację? Czy koncerny, które ulokowały się u nas wysysają z nas tak dużo energii, że nie mamy czasu na pracę po pracy? A może ktoś z Was tworzy coś nowego klasy światowej? Jakie są Wasze odczucia? Ilu z Was jest już tak zaawansowanych, że potrafi stworzyć coś lepszego, od Springa coś np. ala Guice, albo JBOSS Seam? A może po prostu ja czegoś nie rozumiem?
Zapraszam do dyskusji.
Pozdrowienia,
Gabriel.
Comments
Dobra wiadomość o polskim uczestniku JRuby !!!!
Uprzejmie donoszę, iż człowiek z Polski - Marcin Mielżyński dołączył do grona core commiter'ów projektu JRuby !!!
Cytuję:
With all the hard work done by Marcin Mielżyński and Bill Dortch we are adding
them as core committers. Their contributions have made a huge difference in
our progress as of late.
W swoim imieniu gratuluję i trzymam kciuki za dalszą pracę !
Pozdrawiam,
Waldek Kot
BEA
Bardzo złe "przełożenie" organizacyjne firm "softwarowych"
Praktyką polskiej (szeroko rozumianej) branży softwarowej jest bardzo złe zaplecze organizacyjne. Szef ma szczegóły w d..., albo na odwrót, jest zainteresowany aż za bardzo (nie ma dystansu) i pozwala się "nakręcać" jakiemuś guru jednej technologii. Szef "technicznym" raczej nigdy nie zostanie, modne słówka podrzucone mu przed chwilką przez "guru" aż śmieszą i najczęściej na tym gruncie wychodzi na głupka. Napala się na wersje x.y, a nie zarządza firmą. Nie wymaga planów, efektów itd.
Z drugiej strony los rzeczywistego "technicznego" rzuconego do zarządzania zwykle jest marny (np. nagły rozwój firmy lub np. cienko przędące firmy założone przez specjalistów). To nie dotyczny tylko programistów, ale architektów, plastyków. Nieliczna firma założona przez eksperta odnosi duży sukces.
Co do wygranych konkursów programistycznych itd. mamy w Polsce chyba szczególnie duży rozdźwięk talentów i ekonomicznyh efektów.
Zawody "informatyczne" nie mają jakiś "papierów zawodowych". Nie jestem kategorycznym zwolennikiem uprawnień zawodowych, ale np. w elektryce nie wolno pracować bez uprawnień powyżej 24V. Wtedy przynajmniej "etaty" maja jakieś nazwy, przynajmniej troche klarowne.
A "pan informatyk" to jest kto? wyjmowacz zmiętego papieru? czyściciel monitorów?
Nie jest tak zle... :)
Pozwole sobie sie nie zgodzic, ze w Polsce nie ma ciekawych projektow lub czegokowlwik brakuje ludziom
Za to na pewno jest mniej projektow robionych jako open source. Wiec sila rzecy mniej sie o nich slyszy.
Co nie znaczy, ze sa one gorsze. Po prostu model ekonomiczyny, ktory stoi za oprogramowaniem open source jeszcze nie tak atrakcyjny dla firm jak to ma miesjce w USA. I to nie tylko w Polsce ale i w calej Europie. Po prostu cala Europa to nadala czesto male rozdrobnione rynki i wizja, zeby raczej sprzedawac uslugi i ekspertyze niz oprogramowanie albo jeszcze nie jest wymuszona przez rynek albo nie dostepna dla lokalnych plotek...
A projekty open source napisane po godzinach przez zdolnego hackera - to juz przezytek.
Po prostu konkurecja i powolne dojrzewanie rynku informatycznego wymuszaja to, ze nalezy wlozyc mase pracy i wykonac cos rzeczywiscie profesjonalne aby to cos mialo wziecie. No i ludzie i slusznie czesto wybieraja, gorsze rozwiazanie z punktu widzenia technicznego ale za to lepiej udokumentowane. A stworzenie dobrej dokumentacji to nie jest cos co wieczorni hackerzy lubia najbardziej (czasem wrezc tego nie potrafia)
Powód? Brak doświadczenia.
Do wielu cennych wcześniejszych uwag dorzucę jeszcze własną obserwację.
W Polsce jak ktoś jest programistą "już" 5 lat to zaraz chce być team leaderem, project managerem albo czymś podobnym. Jak ktoś osiąga lat 30, to zwykle jest już kierownikiem albo managerem. Ludzi z doświadczeniem, którzy jeszcze robią coś technicznego jest jak na lekarstwo. A trudno po kimś kto napisał 3-5 projektów spodziewać się, że proch wymyśli. Na zachód od Odry można znaleźć ludzi lat 30-40 i więcej, którzy piszą/projektują soft. A w naszych teamach? 28 to już starzec. 5 lat doświadczenia to już senior developer.
Póki bycie technicznym będzie skazą na honorze - tylko pierwszym krokiem w karierze, nie będzie nic dobrego Made in Poland.
No a poza tym nasi drodzy naukowcy z wspaniałych uniwersytetów, politechnik i akademii rzadko kiedy mają jakikolwiek kontakt z naszą rzeczywistością - oprogramowaniem może nie tak ambitnym algorytmicznie, ale za to użytecznym i wykorzystywanym przez często tysiące ludzi. Trudno więc, żeby powstawało na uczelniach coś, co do nas dotrze. Nie w najbliższej 10-cio latce...
Re: Brak doświadczenia
Byłem starszym programistą w Accenture Technology Services. Z dwoma latami doświadczenia, problem w tym, że ten "senior" w nazwie nic nie determinował, ponieważ robiłem to samo co pozostali programiści. Co więcej konsultanci potrafili zajmować się tym samym, co ja. Ten przydomek nic mi nie dawał, był raczej informacją o tym jak się negocjowało warunki ($$) zatrudnienia.
Co do tematu - zgadzam się z Tobą, że problem polega na tym, iż na stanowiskach typowo technicznych nie pozostaje nikt doświadczony, co prowadzi do tego, że jak już ktoś coś robi to na modłę tego co było, bądź tego co wyczytał w książce, rzadko kiedy usprawniając to co istnieje (tak było w Accenture, CORBA pełną gębą).
Diagnoza może jest banalna - kasa i brak chęci na robienie rzeczy typowo technicznych, bo trzeba przede wszystkim chcieć by móc.
naukowcy z uniwersytetów, polotechnik i akademii
re:
No a poza tym nasi drodzy naukowcy z wspaniałych uniwersytetów, politechnik i akademii rzadko kiedy mają jakikolwiek kontakt z naszą rzeczywistością
Ja bym tu dodał jeszcze dwa inne powody: ich pensje są tak mizerne, że jak tylko mogą na cokolwiek poświęcić czas, to poświęcają go zapewne na zarabianie pieniędzy, bo z pensji uczelnianej... każdy wie jak jest.
Dodatkowo, najwspanialszy na świecie Micro$oft rozdaje (żebym nie powiedział, że wciska) na uczelniach licencje na wszystko za darmo, więc jak już ktoś gotowy do zmieniania świata na lepsze się znajdzie, to zabiera się za jakieś visual studio... i tyle z niego było pożytku...
To prawda. Na uczelniach
To prawda. Na uczelniach wykladaja starzy, niereformowalni ramole, ktorzy najchetniej wykladali by to, czego uczyli sie w mlodosci. A jak juz musza sie innego prowadzic, to przygotowywuja serie slajdow z ksiazki, ktore nastepnie zywcem czytaja. I niech ktorys ze studentow sproboje sie o cos zapytac!
Micorosoft jest jak stonka. Jest po prostu wszedzie. Studenci sie ciesza, bo maja wszystko za darmo, a prowadzacy te programy MSDNAA sa zadowoleni, bo wydaje im sie, ze cos robia. Pamietam, jak ktorys znich pokazywal mi cale pudlo Visty w wersji beta, ktore dostal od MS. Paranoja. Rosnie niestety mlode pokolenie .NET, C# i ASP. Ja tylko mam nadzieje, ze tak jest tylko na niektorych uczelniach.
Teraz tworzone sa nowe siatki godzin. Konia z rzedem temu, kto znajdzie w planie cos wiecej, niz tylko czysta Jave.
No, ale jak ma byc lepiej na uczelniach, skoro mlodzi, zdolni doktorzy musza po obronie niestety szukac innej pracy. Powodow jest kilka. Niskie zarobki - to po pierwsze. Dostaje sie ponizej 2000 na reke. Po drugie, uczelnie nie chca juz nikogo zatrudniac, bo nie maja na to kasy. U mnie na politechnice juz kilku odeszlo, znalezli prace w duzych firmach. Wychodzi na to zostaja tylko stare dziadki, albo mlodzi, ktorzy gdzies na pewno dorabiaja sobie, nie majac czasu na nic wiecej, tym bardziej na porzadna edukacje studentow lub zajmowanie sie tym bardziej tworzeniem nowych rzeczy.
Czy może ktoś pamięta
Czy może ktoś pamięta pewien polski projekt egg framework? :)
Pozdrawiam,
Łukasz
Egg Framework - jakieś dalsze kroki?
Cześć Łukasz,
Nie słyszałem wcześniej, ale się zainteresowałem i sprawdziłem, o co chodzi. Wszystko wskazuje, że autor - Jacek Olszak - jest bardzo na czasie z tym co się dzieje w świecie innowacji w Javie (także Ruby).
Pozwolę sobie zacytować fragment wypowiedzi Przekleństwo frameworków Javowych.
Początek cytatu:
?W mojej opinii szkielet to narzędzie, które pozwoli programiście przede wszystkich na łatwiejsze i szybsze pisanie aplikacji. Dlatego też szkielet powinien być jak najprostszy, mieć przejrzyste API, zadbany i przemyślany kod źródłowy, aby programista mógł bez problemu go zrozumieć (często lepiej jest po prostu zobaczyć jako kod działa, aniżeli czytać często niekompletną dokumentację).
Jeśli zaś mówimy o szybkości pisania aplikacji to developer powinien implementować ją w sposób niezwykle zwinny (ang. agile). Chodzi o to, żeby programista (na przykład na życzenie klienta) mógł bardzo szybko nanieść poprawki bez konieczności wprowadzania zmian w kilku miejscach, długim testowaniu aplikacji od strony GUI (na przykład w przypadku brak możliwości pisania testów jednostkowych dla komponentów GUI) czy wreszcie ciągłych restartów serwera.
Jeszcze jedna kwestia - szkielet nie powinien w żaden sposób ograniczać programisty! Jeśli coś można w prosty sposób zrobić w HTMLu i JavaScriptcie, to i w tym szkielecie musi to być czynność prosta i przede wszystkim możliwa(!). ?
Koniec cytatu.
Z tym podejściem zgadzam się w zupełności. Takie podejście promuję w projektach, w których uczestniczę, i których istnieje taka możliwość. Tam gdzie mam wpływ na projekt od początku i jestem ograniczony wersjami Javy i wymaganiami odnośnie frameworków (np. Java 1.2, Struts 1.2.9, EJB 2.1), to piszę coś na podobieństwo frameworka.
W zasadzie 95% projektów, w których uczestniczę to aplikacje biznesowe. (co rozumiem pod tym pojęciem? http://jdn.pl/node/1146).
W mojej ocenie ciągle nie ma na rynku wystarczających rozwiązań open sourcowych, pozwalających na szybkie pisanie webowych aplikacji biznesowych. Zobaczymy, co przyniesie nowe małżeństwo JBOSSa z Exadel Studio.
Co się dalej dzieje z EggFrameworkiem? Nie widziałem kodu źródłowego. Nie widziałem też aplikacji przykładowej napisanej w tym.
Wie ktoś więcej? A może sam autor coś napisze tutaj?
Pozdrawiam,
Gabriel.
Witam, z tej strony Jacek
Witam, z tej strony Jacek Olszak - pomysłodawca i twórca Egg Framework. Obecnie trwają intensywne prace nad rozwojem frameworka - staram się poświęcić każdą wolną chwilę na łatanie błędów i rozwijanie API. Jakiś czas temu na stronie dostępny był krótki screencast pokazujący jak w 5 minut stworzyć aplikację w Egg Framework, jednak zmodyfikowałem znacznie API szkieletu w związku z czym musiałem go stamtąd usunąć by uniknąć zamieszania. Mamy święta, więc być może znajdę trochę czasu i nagram nowy screencast, zgodny z wersją bieżącą.
Zainteresowanych odsyłam na stronę projektu - http://eggframework.org. Można tam ściągnąć najnowsze API (wersje snapshot) a także przejrzeć kody źródłowe bez ściągania ich z repozytorium CVS (http://fisheye.eggframework.org).
Jeżeli zaś chodzi o stosowanie szkieletu w praktyce, to muszę się pochwalić iż obecnie w firmie piszemy jeden komercyjny projekt z użyciem Egg Framework. Na podstawie doświadczeń zyskanych podczas tworzenia projektu będę na bieżąco modyfikował i dodawał nowe funkcjonalności do API.
---
Pozdrawiam
Jacek Olszak
http://jacekolszak.blogspot.com
Sam się nad tym zastanawiam
Sam się nad tym zastanawiam i na razie...nadrabiam ;-) Kiedy już nadrobię, to może w końcu zestawię ciekawy zespół, który stworzy coś na miarę GWT, Spring, Seam, czy podobnie. Mam marzenia i wierzę, że kiedyś się uda! A czy starczy sił? Hmmm, przy zbliżającym się sezonie koszykarskim "na zewnątrz" nie widzę tego, ale na jesień, dlaczego nie?! ;-)
Jacek
--
Jacek Laskowski
http://www.JacekLaskowski.pl
Nie ma...
Nie ma chyba nic lepszego niż spełniać swoje marzenia (z tego co wiem to drugim Twoim wielkim marzeniem jest zorganizowanie dużej konferencji "javowej" ? ), dlatego będę trzymał mocno kciuki i bacznie obserwował :)
Pozdrawiam,
Radek
Hehe, już dawno nie widziałem ...
Hehe, już dawno nie widziałem człowieka, za którego tyle luda trzymałoby kciuki :) Jacek pewnie czuje nasz oddech na plecach :D
Pozdrawiam
Piotr
A pewnie dlatego ...
A pewnie dlatego że Jacek to prawie tak jak samotny rycerz (mówię to pół żartem, pół serio), który ma swój wielki cel ;)
Pozdrawiam,
Radek
Pewnosc siebie
W moim odczuciu cierpimy na chroniczny brak pewnosci siebie polaczony z fatalnym zarzadzaniem i bardzo niestabilna systuacja materialna. Do tego kiepsko u nas z umiejetnoscia wspolpracy.
"Nowe" rzeczy, wynalazki, wymagaja dojscia do granicy tego co juz jest i... zaryzykowania. Im bardziej komfortowo czlowiek sie czuje, im bezpieczniej (jego podstawowe potrzeby sa spelnione) tym chetniej ryzykuje.
Nowe rozwiazania, nowa wiedza, najczesciej powstaja w wyniku wymiany spostrzezen (wiedzy) z innymi. Polacy maja ta dziwna przypadlosc ktora powoduje ze chetniej beda psuli cos co sie udaje konkurencji niz raczej beda starali sie zrobic cos lepiej.
Do tworzenia jest potrzebne cos co nazywa sie "flow" lub tez uniesienie. Umysl wchodzi w ten stan tylko w warunkach komfortu psychicznego. Jak tu tworzyc nowe rzeczy kiedy nie wiadomo czy firma dla ktorej pracujemy, ktora "jakims cudem" podlapala duzy kontrakt (najczesciej w administracji panstwowej albo w banku albo w firmie ktora nie liczy faktycznych kosztow produkcji) bedzie istniala w prespektywie 3 lat... Jak tu pracowac nad czyms fajnym, jak okazuje sie, ze trzeba przyjsc w weekend, albo co gorsza w kilka weekendow pod rzad, zeby nadganiac to co jest wynikiem czczych obietnic czy fatalnego zarzadzania. Przy takim trybie pracy chyba nawet najbardziej optymistycznie nastawiony czlowiek moze byc lekko rozdrazniony i tracic optymizm.
Takie tam... ;-)
/p
Hmmmm IntelliJ
Właściwie jak popatrzysz na JetBrains Team to zobaczysz że dominują tam Rosjanie :P
Co do poruszonego przez Ciebie tematu to masz kompletną rację, w Polsce mało się dzieje jak na blisko 40 mln kraj z którego programiści uznawani są za jednych z najlepszych na świecie :)
Pozdrawiam,
Radek